Rozważania

Refleksje na koniec maja 2016 roku

Ciężki miesiąc maj już praktycznie za mną.

Po pierwsze i chyba najważniejsze to czas wypełniony mam głównie pracą, która z dnia na dzień wydaje mi się jeszcze bardziej przyjemniejsza, ale z tyłu głowy wiem, że najgorszy czas próby dopiero przede mną.

Udało mi się największe ziółko z grupy (do którego ciocie nie mają zbyt wiele cierpliwości) nauczyć nieco więcej dobrych nawyków i widzę dużą zmianę w jego zachowaniu. Będę powtarzać, że jedną z najlepszych rzeczy jaką możemy ofiarować dziecku jest czas.

Coraz bardziej zaczyna liczyć się moja opinia w wielu kwestiach. Nie wiem akurat czym jest to spowodowane, ale w każdą sprawę wkładam tyle ile jestem w stanie.

Powtórka z rozrywki, czyli bycie nianią. Gdy byłam młodsza kilkoro z moich kuzynów i kuzynek niańczyłam i przez ostatnie kilka dni znów mogę się tak poczuć, ponieważ mamy nowego promyczka w grupie, który ma 2 latka i niezbyt dobrze znosi adaptację do nowego miejsca, gdzie nie ma mamy, ale miło być jedyną ciocią, która jest obdarzona zaufaniem.

Szkoła uczy jak postanawiać?

Miałam postanowienie, żeby z wszystkimi pracami do szkoły wyrobić się do końca maja. Czerwiec miał zostać tylko na zaliczenia. Nie do końca się to udało (fakt zostało jeszcze kilka dni), zostało parę prac, ale często po prostu jestem zmęczona, albo zajęta czym innym, by do tego siąść.

Nadal za mało pewności siebie

Nie myślałam, że jest chwilami aż tak źle. Często boję się pytać, mówić, zagadywać, poznawać… Wielki problem był z imieninami, kiedy upiekłam ciasto i kupiłam cukierki. Bardzo się stresowałam, jak mam częstować koleżanki z pracy.

Intensywniej

Zdecydowanie intensywniej żyję. Nie piję kawy, przez co czasami, gdy wrócę po pracy do domu muszę się po prostu zdrzemnąć. Najczęściej jednak nie mam na to czasu, trzeba pogodzić pracę, chęć rozwoju, muzykę, aktywność fizyczną, szkołę. Czasami to właśnie siły brakuje, kiedy indziej – czasu.

Maj to także odbycie przeze mnie szkolenia na animatora czasu wolnego w Łodzi, w ten sam dzień podróż do Częstochowy, a nazajutrz o 7 rano powrót na komunię. To także Juwenalia w Częstochowie, dwie wycieczki z dziećmi, imieniny i cieszące prezenty, inwestycje również w jakość bloga.

Zwieńczając żałuję, że mało się dzieje tutaj, ale pierwszy miesiąc nauki pogodzenia na wszystko czasu nie jest zakończony sukcesem. Cieszę się jednak, że trochę się dzieje i ma dziać się jeszcze więcej. Wszystko fajnie, aby tylko zdrowie i uśmiech były, bo to najważniejsze.

Wizualnie

Maj to bardzo piękny miesiąc, kiedy wszystko kwitnie, zieleni się. Szkoda, że tak późno zrobiło się na prawdę ciepło. Ja zdążyłam zachorować i aktualnie się leczę… Również śluby i wesela,  które obserwuję zwłaszcza, gdy dopisuje pogoda bardzo ładnie wyglądają w maju. A podobno był kiedyś jakiś przesąd, że w maju nie może być wesela.

Wszystko ładnie. Proszę więcej ciepła i słońca.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s